|
WINO: ZE SKLEPA DO SKLEPA - Velke Bilovice - cz.1(Czyli czy w winnym raju trzymają poziom ?) |
Dzisiaj wrzucam pierwszą część relacji z wyjazdu. Skupiłem się
poniżej na całej otoczce festiwalu o nim samym napiszę w kolejnym poście. Wyjazd
był mega ciekawy i pod względem winiarskim i pod względem turystycznym. To
naprawdę niedaleko a zwiedzić można wspaniałe miasteczka. Bez tłumu ludzi, bez hałasu
i pośpiechu. Pijąc zarówno doskonałe wina jak i wyborne piwa.
Prusianky
Trochę przypadkiem ale jak się okazało szczęśliwym booking zabukował nam nocleg w tym właśnie miejscu. Prusánky, a konkretnie ich winiarska osada Nechory, to jedno z najbardziej urokliwych miejsc na winiarskiej mapie Moraw. To unikat, ponieważ Nechory to „miasteczko bez stałych mieszkańców” – składają się wyłącznie z piwnic winnych. Nasza miejscówka to też domek z piwnicą pośrodku kuchni, taką prawdziwą wielką winiarską piwnicą skąd ciągnęło mocno chłodem.
Wioska Piwnic (bo tak też jest nazywana) – to zespół ponad 450 malowniczych piwniczek winiarskich oddalonych o około kilometr od samej wsi Prusánky. Tworzą one regularny układ uliczek z własnym „rynkiem”, przypominając miniaturowe miasteczko. Charakterystyczne tam są białe fasady z niebieskimi pasami (tzw. podlúbí) i zdobieniami w stylu ludowym. Wiele piwnic ma nad częścią produkcyjną nadbudówki mieszkalne dla gości. Ale generalnie było raczej pustawo. W przeciwieństwie do komercyjnych dużych miast, w Nechorach zazwyczaj można spotkać samych winiarzy, lub winnych pasjonatów. To idealne miejsce na bezpośrednią degustację prosto z beczki.
W okolicy jest wieża widokowa Na Podluží – znajduje się niedaleko i oferuje widok na morze winnic oraz majaczące w oddali szczyty słowackich Karpat i austriackich Alp. Nechory słyną z akcji "K Nechorám do sklípka" (otwarte piwnice), kiedy to dziesiątki gospodarzy otwiera swoje podwoje dla turystów, oferując lokalne wina i domowe przysmaki. Najbliższy festyn jest planowany już na początek maja.
Ołomuniec
Ołomuniec to „ukryta perła” Moraw – miasto o klimacie zbliżonym do Krakowa lub Pragi, ale bez przytłaczających tłumów turystów. Przez wieki był stolicą regionu, co pozostawiło po sobie drugą co do wielkości (po Pradze) starówkę w Czechach.
Co warto zobaczyć:
- Rynek z Kolumną Trójcy Przenajświętszej – to monumentalny zabytek z listy UNESCO, najwyższa tego typu barokowa rzeźba w Europie Środkowej.
- Ołomuniecki Zegar Astronomiczny – unikat na skalę światową. W czasach komunizmu został przebudowany w duchu socrealizmu, więc zamiast świętych, w południe „maszerują” robotnicy, chłopi i sportowcy.
- Archikatedra św. Wacława – neogotycka świątynia z najwyższą wieżą na Morawach (ponad 100 metrów), położona w urokliwej dzielnicy zamkowej.
- Fontanny barokowe – miasto słynie z zespołu siedmiu rzeźbionych fontann (m.in. Cezara i Herkulesa), które nadają placom włoskiego charakteru.
- Ołomunieckie Twarożki (Olomoucké tvarůžky) – obowiązkowy punkt kulinarny. To jedyny czeski ser o chronionej nazwie, słynący z bardzo intensywnego zapachu i niskiej zawartości tłuszczu.
Oczywiście zwiedziliśmy wszystko a także zaopatrzyliśmy się w ich twarożki, które nawet nie są tak śmierdzące jak fama niesie ;)
Kromieryż
Kromieryż (czes. Kroměříž) bywa nazywany „Hanackimi Atenami” i jest uważany za jedno z najpiękniejszych miast w Czechach. To dawna letnia rezydencja biskupów ołomunieckich, która zachwyca barokowym rozmachem.
Co warto zobaczyć:
- Pałac Arcybiskupi (Zámek) – wpisany na listę UNESCO. To potężna barokowa rezydencja z przepięknymi salami (np. Salą Sejmową). To tutaj kręcono sceny do nagrodzonego Oscarami filmu Amadeusz Miloša Formana.
- Ogród Podzamkowy (Podzámecká zahrada) – ogromny park w stylu angielskim otaczający pałac, pełen egzotycznych drzew, kanałów wodnych i biegających swobodnie pawi.
- Ogród Kwiatowy (Květná zahrada) – absolutna perełka barokowej architektury ogrodowej na skalę europejską. Słynie z geometrycznych labiryntów z żywopłotów, 244-metrowej kolumnady z posągami oraz rotundy z wahadłem Foucaulta.
- Arcybiskupie Piwnice Winne – znajdują się bezpośrednio pod pałacem. Od ponad 700 lat produkuje się tu naturalne wina mszalne. Można je zwiedzać i oczywiście degustować na miejscu.
- Rynek (Velké náměstí) – otoczony kamienicami z podcieniami, z ratuszem i kolumną maryjną, stanowi serce starego miasta idealne na kawę.
W piwnicach nie byliśmy bo już późno było, ale ogrody zwiedziliśmy, naprawdę piękne a spacerujące zupełnie swobodnie, pawie, zające, nutrie, kaczki i inne zwierzaki wprawiają w osłupienie (nigdy nie widziałem tylu pawi które masz na wyciągnięcie ręki. Zwłaszcza samce pozowały do zdjęć pusząc się wielkimi ogonami.
Mikulov
Mikulov to absolutna stolica morawskiego winiarstwa i prawdopodobnie najbardziej fotogeniczne miasto w całych Czechach. Leży tuż przy granicy z Austrią, u podnóża wapiennych wzgórz Palavy (no i już wiem skąd się Palava wzięła ;)).
Oto co sprawia, że Mikulov jest wyjątkowy:
- Zamek w Mikulowie (Zámek) – potężna budowla górująca nad miastem. W jego piwnicach zobaczysz gigantyczną beczkę na wino z 1643 roku (mieści 101 tysięcy litrów!), która jest jedną z największych w Europie.
- Święty Pagórek (Svatý kopeček) – biała droga krzyżowa prowadząca na szczyt wzgórza z kaplicą św. Sebastiana. To stąd pochodzą te wszystkie pocztówkowe zdjęcia z panoramą miasta i winnic w tle.
- Kozí hrádek – ruiny wieży artyleryjskiej z XV wieku, z których rozpościera się świetny widok na zamek i okoliczne skały wapienne.
- Grobowiec Dietrichsteinów – monumentalny, barokowy obiekt w samym centrum, gdzie spoczywają członkowie rodu władającego miastem przez stulecia.
- Dzielnica Żydowska – jedna z najważniejszych w regionie, z dobrze zachowaną synagogą i ogromnym, nastrojowym cmentarzem na zboczu wzgórza.
Mikulov to miasto, w którym wino jest wszędzie. Na każdym kroku znajdziesz vinotéki i otwarte piwniczki, a we wrześniu odbywa się tu słynne Pálavské vinobraní (święto winobrania).
Ostrava
Ostrawa to zupełnie inne oblicze Moraw i Śląska Czeskiego – miasto o wyraźnie postindustrialnym charakterze. Jest jakiś tam rynek gdzie polowaliśmy na jakieś jedzenie, ale na większe zwiedzanie nie mieliśmy ani sił ani czasu.







































