czwartek, 20 sierpnia 2026

Open Wine Cellars w ČEJČ, dzień 1

WINO: OTWARTE WINNE SKLEPY - Čejč - dzień 1

(Czyli jak nabieramy sił na jutrzejsze świętowanie)

Dzisiaj wrzucam pierwszą część relacji z wyjazdu. Skupiłem się poniżej o naszych przygotowaniach do festiwalu. O nim samym napiszę w kolejnym poście. Wyjazd był mega ciekawy i pod względem winiarskim i pod względem turystycznym. To naprawdę niedaleko a zwiedzić można wspaniałe miasteczka. Bez tłumu ludzi, bez hałasu i pośpiechu. Pijąc zarówno doskonałe wina jak i wyborne piwa.

Hrad Helfštýn

Kiedy planuje się podróż na Morawy, warto sprawdzić ciekawe miejscówki po drodze, bowiem naprawdę Czechy są piękne i jest tam co zwiedzać. Zamek Helfštýn został więc pierwszym przystankiem na naszej trasie – i była to całkiem dobra decyzja. Zamek jest mega ciekawy, czasem nawet zaskakujący a do tego duży i robiący wrażenie swą masywnością (jak na dobrze zachowaną ruinę).
Ten monumentalny kolos, położony na zalesionym wzgórzu nad doliną Bramy Morawskiej (w pobliżu miejscowości Týn nad Bečvou), od pierwszych sekund uderza surowością, skalą i ciekawą architekturą oraz niepowtarzalnym pomysłem na zabezpieczenie naturalnych ruin.


Helfštýn to nie jest zwykły zameczek. To jedna z największych warowni obronnych w całej Europie Środkowej. Rozmiarem w Czechach ustępuje niemal wyłącznie praskim Hradczanom. Kiedy podchodzi się pod jego mury, od razu czuć dawną potęgę militarną tego miejsca.
Zamek ma aż pięć dziedzińców, system głębokich wewnętrznych fos i mury obronne o grubości dochodzącej do kilku metrów. Nic dziwnego, że w swojej historii nigdy nie został zdobyty szturmem, opierając się potężnym najazdom husytów oraz szwedzkim oblężeniom podczas wojny trzydziestoletniej. Popadł w ruinę dopiero w XVII wieku, kiedy celowo go opuszczono i wywieziono stąd arsenał wojskowy.


To, co wyróżnia Helfštýn na tle setek innych zamków w Europie, to spektakularna, nowoczesna renowacja renesansowego pałacu, ukończona przez czeskie studio Atelier-r.
Zamiast tradycyjnej, typowej odbudowy z odtwarzaniem tynków, architekci wpletli w surowe, zniszczone mury nowoczesne konstrukcje ze szkła, betonu i rdzewiejącej stali Corten. Całość połączeń komunikacyjnych między piętrami jest wykonana ze stali a nad wybranymi salami zamkowymi rozpięto szklane dachy na czarnych, stalowych belkach. Ponad ruinami poprowadzono też sieć stalowych kładek i pomostów widokowych.

Spacerując tam, poruszasz się na poziomie dawnych dachów. Masz pod stopami setki lat historii, a wokół siebie otwartą przestrzeń, rdzawą stal i niesamowitą panoramę całej okolicy. To idealny przykład tego, jak nowoczesny design może uratować i ożywić zabytek.

Od dziesięcioleci zamek jest też globalnym centrum kowalstwa artystycznego, a kowale urzędują na nim i obecnie. Ślady odbywających się tu festiwali rzemiosła widać przez cały rok. Dziesiątki prac rzeźbiarskich wykonanych z metalu są eksponowane na terenie całego obiektu. Spacerując po dziedzińcach i piwnicach pałacowych, co krok trafia się na niesamowite, kute smoki, abstrakcyjne figury czy postacie rycerzy.

Pod zamkiem jest spory parking, niestety płatny „na cały dzień” podczas gdy zwiedzanie zajmuje ok 2 godzin. Ale moim zdaniem i tak warto.

Ogrody w Kroměřížu

Kontynuując naszą morawską podróż zajechaliśmy do Kroměříža. Podczas naszej ostatniej wizyty na Moravach nie udało nam się zwiedzić ogrodów kwiatowych gdyż tuż przed naszym przybiem zamknęły swe podwoje (poza sezonem czynne do 16:00) a że trafiła się kolejnaokazja to grzech nie skorzystać. 



Ogrody w Kroměřížu są dwa i nie jest to jeden spójny park, ale całkowicie odmienne światy florystyczne i architektoniczne, oddalone od siebie o krótki spacer. Pierwszy zachwyca idealną, barokową symetrią, drugi – romantycznym, angielskim spokojem (tu byliśmy poprzednio).

Ogród Kwiatowy (Květná zahrada) to jeden z najważniejszych i najlepiej zachowanych barokowych ogrodów w skali całego świata. Założony w drugiej połowie XVII wieku przez biskupa Karola II von Liechtenstein-Castelkorno, stanowi genialny przykład francuskiego stylu geometrycznego.
  • zielone labirynty: Cały teren jest pocięty idealnie przystrzyżonymi, wysokimi żywopłotami, które tworzą skomplikowane korytarze, geometryczne wzory i zielone ściany. Z góry ogród wygląda jak misternie utkany dywan.
  • rotunda: W samym sercu ogrodu wznosi się centralna, barokowa rotunda zdobiona freskami i mitologicznymi sztukateriami. W jej wnętrzu znajduje się słynne Wahadło Foucaulta, pokazujące ruch obrotowy Ziemi wokół własnej osi.
  • wielka kolumnada: Monumentalna, galeria o długości aż 244 metrów, która zamyka jedną ze stron ogrodu. Zdobią ją dziesiątki rzeźb przedstawiających postacie z mitologii antycznej. Wejdź na jej dach – mieści się tam taras widokowy, z którego najlepiej widać perfekcyjną symetrię klombów kwiatowych.

Ogród urzeka idealnym ułożeniem kwiatowych kompozycji a podziwiać można go ze wspomnianej wielkiej kolumnady.



Dobrym miejscem na obiad okazała się Jídelna Avion zlokalizowana na pobliskim ryneczku (10 minutowy spacer od ogrodów). Można tam dobrze i tanio zjeść, jest to jednak typowe bistro czynne tylko w określonych godzinach (dzienne menu dostępne na ich stronie). Knedliki i smażony ser smakowały wyśmienicie więc złego słowa nie powiem a kufel zimnego čepovanégo piwa dodatkowo poprawił morale w ten upalny dzień.

Wieża widokowa Vyšicko

Noclegi udało nam się zarezerwować w Mutěnicach więc do celu nie było już daleko ale i godzina już była niemłoda. Nasz domek (a w zasadzie winna piwnica z nadbudówką) nie znajdował się bezpośrednio w ścisłym centrum miejscowości Mutěnice, lecz na uboczu, pośród winnic, w znanej winiarskiej lokalizacji Dubňanská hora.


Po szybkim kwaterunku postanowiliśmy zdobyć jeszcze przed nocą pobliską górę Vyšicko (267 m n.p.m.). która rozdziela Dubňanską górę a wieś Mutěnice. Jej położenie pośród pofalowanych, zielonych rzędów winorośli zapewnia wspaniałe widoki na okolicę a punkty gastronomiczne pod wieżą zapewniają dodatkowo zimne napoje w taki dzień wręcz nieodzowne. Droga na wieżę prowadzi obok klimatycznych domków gdzie w co drugim można zakupić lokalne wino.


Architektura wieży kryje w sobie ciekawą historię. Konstrukcja została wzniesiona na planie trójkąta z trzech potężnych metalowych słupów, które dla lepszego efektu wizualnego są nachylone pod kątem 10 stopni względem bazy. Na szczyt prowadzą drewniane schody liczące 46 stopni.
Nazwa Triangl (jak mówią na nią miejscowi) nie wzięła się jednak wyłącznie z jej trójkątnego kształtu. W tym samym miejscu przez lata stała dawna, drewniana wieża pomiarowa (triangulacyjna). Obecny projekt jest więc bezpośrednim nawiązaniem do przeszłości tego wzgórza.

Na wieży sporo ludzi na rowerach, motocyklach, samochodami. My delektujemy się ciepłym i równocześnie przyjemnie chłodzącym wiaterkiem przy kufelkach zimnej bzianki. Wracamy już o zmroku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz