niedziela, 23 sierpnia 2026

Open Wine Cellars w ČEJČ, dzień 3

WINO: OTWRTE WINNE SKLEPY - Čejč - dzień 3

(Czyli wszystko co piękne kiedyś się kończy)

Niedziela to już lajtowe dochodzenie do siebie i droga powrotna do domu. Niestety żegnamy się z Mutenicami nie znaczy to jednak że nie mamy bogatych planów i na ten dzień ;). 

Mutěnice

To jedno z najważniejszych serc winiarskich na Morawach Południowych w Czechach. Ta urokliwa gmina w regionie Slovácko słynie z unikalnej dzielnicy piwnic winiarskich oraz gigantycznej skali lokalnej produkcji. Atrakcją jest wielkie podziemne miasteczko „Búdy”. Na obrzeżach miejscowości znajduje się potężne skupisko charakterystycznych, najczęściej białych domków winiarskich z wymalowanymi tradycyjnymi morawskimi ornamentami. Każdy domek kryje pod sobą piwnicę, w której lokalni winiarze tłoczą, leżakują i sprzedają swoje wino. Wielu z nich oferuje kameralne degustacje z beczek, regionalne przekąski i noclegi bezpośrednio nad piwnicą. 
Jak wspominałem w tym samym czasie gdy my świętowaliśmy w sąsiednim Cejcu w Mutenicach odbywała się konkurencyjna impreza, którą słyszeliśmy do późnej nocy.




Velke Pawlowice (Opile sklepy)

Tradycyjne urokliwe uliczki winiarskie znajdziecie na Morawach niemal wszędzie. Jednak w Velkich Pavlovicach część piwnic ukryta jest bezpośrednio pod prywatnymi nowymi domami mieszkańców. Aby stworzyć nową przestrzeń dla turystów, u podnóża winnicy Stará Hora, powstał odważny projekt inspirowany stylem słynnego Antoniego Gaudíego. Kompleks tworzy 15 kolorowych budynków, z których każdy ma inną barwę, asymetryczne linie, zakrzywione dachy i okna. Choć nowoczesny design początkowo mocno podzielił lokalną społeczność, dziś uliczka Pod Starou Horou jest absolutnym hitem i zdobywa nagrody architektoniczne. 
Domki wyglądają tak, jakby same wypiły o kilka kieliszków wina za dużo i stąd ich nazwa Opilé sklepy czyli po naszemu Pijane Piwniczki.


Lednice

Podczas gdy sąsiednie Valtice emanują dumnym, monumentalnym barokiem, Pałac w Lednicach przenosi nieco do świata disneyowskich baśni. Położony zaledwie kilka kilometrów od Valtic, stanowi drugą kluczową perłę Kompleksu Lednicko-Valtickiego wpisanego na listę UNESCO.
To jeden z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych zabytków w całej Republice Czeskiej. 
Przez wieki Lednice pełniły funkcję letniej, wiejskiej rezydencji rodu Liechtensteinów. Swój obecny, wygląd pałac zawdzięcza spektakularnej przebudowie z lat 1846–1858.
Książę Alois II zafascynował się angielskim stylem gotyckim i postanowił przenieść go na Morawy. Powstała budowla pełna strzelistych wieżyczek, koronkowych zdobień, rzeźbionych gzymsów i finezyjnych kominów, która do dziś uchodzi za jeden z najwspanialszych przykładów neogotyku romantycznego w Europie.




Co warto zobaczyć:
  • Majstersztyk wewnątrz pałacu: Wnętrza skrywają luksusowe sale reprezentacyjne. Największą atrakcją są kręcone schody w bibliotece, które zostały wykonane w całości z jednego pnia dębu, bez użycia ani jednego gwoździa. 
  • Palmiarnia: Przylegająca do pałacu gigantyczna, żeliwna konstrukcja z połowy XIX wieku. W jej wnętrzu rosną egzotyczne rośliny i palmy, w tym unikalne okazy drzewa Encephalartos altensteinii, którego wiek szacuje się na kilkaset lat.
  • Minaret: Położona w głębi parku, 60-metrowa wieża w stylu mauretańskim. To najstarsza zachowana wieża widokowa w Czechach i jednocześnie najwyższa tego typu budowla poza światem islamskim w Europie. Z jej szczytu roztacza się widok na cały kompleks parkowy.
  • Sztuczne ruiny: Romantyczny zameczek myśliwski stylizowany na zrujnowaną, średniowieczną warownię, ukryty pośród lasów nad rzeką Dyją.
Nas jednak najbardziej interesowały pałacowe ogrody. Pałac otacza bowiem gigantyczny park krajobrazowy, który płynnie przechodzi w naturalne lasy zalewowe. Są tu rozległe stawy z malowniczymi wysepkami, połączonymi drewnianymi mostkami.


Dobrze rozwiązane jest połączenie z Valticami: Oba pałace dzieli około 7-8 km. Można się więc przemieścić między nimi samochodem, autobusem miejskim, rowerem (przez urokliwy szlak winiarski) lub lokalnym pociągiem historycznym.

Veltice

Kolejnym przystankiem naszej wycieczki była Perła Moraw Południowych - zamek w Valticach. To miejsce, gdzie monumentalna architektura barokowa spotyka się z ciągnącymi po horyzont winnicami, ale to co najlepsze kryje się w podziemiach pałacu. Tam można sprawdzić najlepsze trunki w kraju. Sam Zamek w Valticach to potężna rezydencja rodu Liechtensteinów, która wraz z sąsiednią Lednicą tworzy unikalny Kompleks Lednicko-Valticki wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Choć początki warowni w tym miejscu sięgają XII wieku, prawdziwy rozkwit Valtic nastąpił, gdy w XIV wieku zamek przeszedł w ręce możnego rodu Liechtensteinów. To oni rządzili tu aż do 1945 roku, zamieniając dawną obronną twierdzę w pełen przepychu, trzypiętrowy pałac.
W XVII i XVIII wieku najlepsi europejscy architekci – w tym słynny Johann Bernhard Fischer von Erlach oraz Antonio Beduzzi – nadali rezydencji spektakularny barokowy kształt. W tamtym okresie bogactwo tutejszego dworu mogło śmiało konkurować z samym cesarskim Wiedniem.



Z uwagi na potężne upały jakie nawiedziły Czechy zwiedzanie zamku sobie podarowaliśmy a szukając chłodu od razu zeszliśmy do pałacowych piwnic. Ale gdyby ktoś chciał to zwiedzanie można podzielić na kilka niezależnych etapów, kupując bilety na wybrane atrakcje:
  • Wnętrza Pałacu: Podczas klasycznej trasy zwiedzania zobaczysz luksusowo wyposażone sale, bogate sztukaterie, historyczne meble oraz unikalny teatr barokowy.
  • Dziedziniec Honorowy: Monumentalne wejście i rzeźby robią ogromne wrażenie jeszcze zanim przekroczysz próg kasy biletowej.
  • Ogrody i Park Zamkowy: Idealne miejsce na niespieszny spacer wśród stuletnich drzew. Znajdziesz tu m.in. teatr naturalny oraz aromatyczny ogród ziołowy.



Jak wspomniałem nas najbardziej kusił Salon Win Republiki Czeskiej powszechnie uznawany jako raj dla smakoszy i nie od parady Valtice są nazywane stolicą czeskiego wina. Największy sekret zamku kryje się bowiem... w jego piwnicach. Co roku narodowe jury wybiera tam 100 najlepszych win z całego kraju, które trafiają na stałą ekspozycję. Dla turystów przygotowano programy degustacyjne – płacisz za bilet i możesz samodzielnie testować te wybitne morawskie trunki (samo zwiedzanie bez degustacji jest darmowe). Tak naprawdę nie jest to 100 win tylko 100 + kilkanaście bonusowych. Wina bardzo różne z różnych regionów winiarskich Czech. 

Pamiątkowo zakupiliśmy jedno wino a w ramach degustacji udaliśmy się do pobliskiej restauracji na smażeny syr z hranolkami, kufelek kofoli oraz pożegnalny kieliszek pysznego burczoka z Irsai Olivera.
Tak, burczoki już się pojawiły chociaż to młode tegoroczne wino. Kiedy oni zdążyli je przygotować ? Sam nie wiem.

Burczok (czes. burčák) to częściowo sfermentowany moszcz winogronowy, czyli tradycyjny, młody napój alkoholowy uważany na Morawach za absolutną kwintesencję nadchodzącej jesieni.
Jest to produkt pośredni – etap w produkcji wina pomiędzy świeżo wyciśniętym, słodkim sokiem a gotowym, uregulowanym trunkiem. Ma mętną, żółtawobiałą (rzadziej czerwonawą) barwę, lekko musuje i charakteryzuje się słodkim, mocno owocowo-drożdżowym smakiem.

Najważniejsze fakty o morawskim burczoku
  • Zawartość alkoholu: Zazwyczaj wynosi od 1% do 7% (tylko niekiedy do 10%). Ponieważ napój cały czas pracuje w butelce, ilość alkoholu rośnie z każdym dniem kosztem cukru.
  • Ścisłe zasady: Prawdziwy burčák to w Czechach produkt chroniony prawem. Zgodnie z czeską ustawą winiarską pod tą nazwą można sprzedawać napój wyłącznie od 1 sierpnia do 30 listopada i musi on pochodzić wyłącznie z czeskich winogron z danego roku.
  • Pułapka wybuchających butelek: Ze względu na nieustanną fermentację i wydzielający się dwutlenek węgla, burczoku nigdy nie zakręca się szczelnie. Mocne dokręcenie korka grozi rozsadzeniem butelki. Kilka burczoków już udało mi się wystrzelić w piwnicy 😉
  • Właściwości zdrowotne: Świeży burczok zawiera potężną dawkę witamin z grupy B oraz naturalnych mikroelementów pochodzących z drożdży i winogron, przez co lokalni mieszkańcy mawiają, że należy go wypić tyle, ile krwi płynie w ludzkim ciele (oczywiście prozdrowotnie).
W okresie od września do października stragany z burczokiem rozstawione są na całych Morawach Południowych – w tym wokół zamku w Valticach oraz na trasach rowerowych. W innych krajach napój ten jest znany m.in. w Austrii jako Sturm lub w Niemczech jako Federweißer.