czwartek, 20 sierpnia 2026

Open Wine Cellars w ČEJČ, dzień 2

WINO: OTWARTE WINNE SKLEPY - Čejč - dzień 2

(Czyli przechodzimy do sedna czyli tego co tygrysy lubią najbardziej)

Miejscowość Čejč to urokliwa, tradycyjna wioska winiarska położona w regionie Południowych Moraw w Czechach. Choć formalnie nie posiada praw miejskich (liczy nieco ponad 1200 mieszkańców), jest ważnym punktem na mapie morawskiego winiarstwa, słynącym z doskonałej jakości win i autentycznego, gościnnego klimatu. Miejscowość regularnie współorganizuje popularny Festiwal Otwartych Piwniczek często wraz z sąsiednimi gminami Mutěnice, Hovorany i Šardice.

 

W okolicy działa wiele rodzinnych przedsiębiorstw, które łączą tradycyjną produkcję trunków z prowadzeniem klimatycznych pensjonatów położonych bezpośrednio nad piwnicami winiarskimi. Dodatkową atrakcją jest to że przez Čejč i sąsiednie regiony przebiegają znane morawskie szlaki rowerowe, które ciągną się wzdłuż malowniczych winnic m.in. w stronę niedalekiego kompleksu Lednice-Valtice.


Bilet na imprezę w przedsprzedaży kosztował 900.-CZK, w dniu festiwalu 1000.-CZK.
Co obejmował ?
  • Nieograniczona konsumpcja wysokiej jakości win: od orzeźwiających wytrawnych po przepysznie słodkie. Przygotowywane bezpośrednio od lokalnych winiarzy.
  • Bony na wino o wartości 300.-CZK. Można spokojnie wybrać i zabrać do domu to co smakowało najbardziej.
  • Kieliszek z logo wydarzenia i wygodnym torebko-wieszadełkiem.
  • Katalog win z mapą, listą win każdego winiarza i długopisem pozwalający zaplanować program degustacji a przede wszystkim zapisać notatki i spostrzeżenia.
  • Wieczorne after party, zakończenie dnia wspólną zabawą na placu w centrum imprezowym (to niestety już tradycyjnie pominęliśmy).
  • Konkurs z nagrodami w postaci win. Nie wygraliśmy ale i tak wracaliśmy czując się mega wygranymi.

My jak zwykle zaczęliśmy szybko czyli zaraz po śniadaniu i porannej kawie zameldowaliśmy się na miejscu. Piwniczek było koło 20 więc zakładaliśmy spokojne penetrowanie winnych zakamarków mając do dyspozycji w zasadzie cały dzień.


Festiwal wina

Čejč to w sumie tylko kilkudziesięciu winiarzy, wystawiało się ich dokładnie 19 i tak obiektywnie to jest to optymalna ilość by na spokojnie sobie je zwiedzić, zdegustować i  mile spędzić cały dzień.




Moje wrażenia opisze w punktach:
  • próbowaliśmy chyba tylko dwa wina z Solarisa i chyba więcej ich nie było, oba mi nie przypadły do gustu i śmiało mogę powiedzieć że do polskich się nie umywały
  • testowałem sporo Ryzlinków zarówno Vlaskich jak i Ryńskich ale tu również musze niestety przyznać ze to nie mój klimat, na 20 próbek smakował mi może jeden. Nie znaczy że wina były złe, po prostu ja szukam w kieliszku czegoś innego. Mówią że Ryzlink się zawsze obronił te powiem że broniły się tak sobie
  • jeśli chodzi o Hibernala to było go dużo, nawet bardzo dużo (praktycznie większość winiarzy go wystawiała) i tu z kolei większość mi smakowała, dobrze solidnie zrobione wina i cieszę się że go posadziłem. 
  • kolejny test odmiany jaką wsadziłem to Souvigner Gris, było kilka win z tej odmiany i też odbierałem je pozytywnie, to moje kolejne nasadzenia więc znów miałem powód do zadowolenia, to przyszłościowa odmiana dająca przyjemne ciekawe wina
  • królowa aromatycznych odmian białych to jednak moravska Palava, trzeba uważać na cukier resztkowy bowiem często ma go bardzo dużo, zazwyczaj robiona na słodko lub półsłodko. Nie spotkaliśmy złej Palavy, widać że to ich dobro narodowe o które dbają a przede wszystki potrafią z niej robić doskonałe wina
  • było też sporo win z Sauvignon Blanc, czy też morawskiego Sauvilon, już bardziej klasyczne i takie bardziej dla miłośników klasyki, bardzo dobre Chardonay było u lokalnego Antoniego, 
  • trafiliśmy tylko na jednego Orange i jak to z winami pomarańczowymi bywa, aromat piękny a smak nieoczywisty, dla koneserów, mamy butelkę będziemy testować w zimie
  • win czerwonych było mało ale tego się spodziewaliśmy, znalazłem jednego Pinot Noir który mi smakował, było kilka Dornfelderów i Frankowek ale jak pisałem skupialiśmy się na białych.



Co z nami wróciło i kogo wyróżniliśmy szczególnie:
  • Piwniczka 2. Víno Holeček – dobre wina zarówno białe jak i czerwone, osobiście najbardziej smakowało ich białe cuve „Wesna” i cuve czerwone CS+ZW, dobry był też Souvigner Gris

  • Piwniczka 10. Vinařství Bravenec – mieli dobre wina, takie profesjonalne, ale ceny też profesjonalne (ceny: 200…250.-CHK). Najlepszy na festiwalu Muskat Moravsky, bardzo dobry Tramin Czerveny

  • Piwniczka 11. Vino podle Hlouška – dobry był Sauvignon i też z nami wrócił (ceny: 150…200.-CHK)

  • Piwniczka 16. Vinařství Dohnálek – u niego kupiliśmy jedynego Orange jaki spotkaliśmy na festiwalu. Wytworzony na bazie Palvy więc aromat miał bardzo ciekawy i przyjemny, w smaku jak to już z Orangami bywa smaki nieoczekiwane 😉

  • Piwniczka 17. Vinařství Michna – z prezentowanych na festiwalu Souvignerów od tego winiarza nam smakował najbardziej

  • Piwniczka 22. Vinařství Chramostovi – u nich doceniliśmy Palavę. Dobrych Palav było bardzo dużo, ta od nich smakowała nam jednak najbardziej

  • Piwniczka 26. Jan Cotek – dobre wina w dobrej cenie (ceny: 150…180.-CHK), smakowały nam Savilon zarówno z 2025 jak i 2025, Sawignon, różowe cuve i z czerwonych Zweigelt
Oprawę artystyczną zapewniała lokalna kapela winnych śpiewaków którzy przez całą imprezę krążyli po piwniczkach i ubogacali event lokalnym folklorem 😉. Punktów gastronomicznych było kilka, my skorzystaliśmy z pieczonego świniaka, który był doskonały. Były też kiełbaski, hranolki z serem, inne przegryzki więc nikt głodny nie chodził.

Ilość przybyłych gości bardzo dobrze dostosowana do ilości wystawców, w zasadzie nigdzie nie było tłumów i można było zarówno sprawdzić w kieliszku jak i dopytać o wszystko. Organizatorzy zadbali o to by w taki upał dać nam trochę chłodu. Co kilka piwniczek były systemy nawadniania wytwarzające przyjemne orzeźwiające mgiełki. 


Vrbice

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o urokliwą wioskę Vrbice. To najwyżej położona wioska winiarska w okolicy, która potrafi skraść serce od pierwszego wejrzenia. 
Naszą wycieczkę zaczęliśmy od wizytówki Vrbic, czyli unikalnej kolonii piwnic winiarskich wkopanych bezpośrednio w lessowe zbocze wzgórza Stráž. Tutejsze piwniczki ułożone są kaskadowo, tworząc aż 7 poziomów ułożonych jeden nad drugim! Ich fasady z surowego kamienia z charakterystycznymi ostrymi, gotyckimi łukami wyglądają jak domki hobbitów z sagi Tolkiena (trochę przypominają węgierskie z Hercegkút niedaleko Tokaju).


Ponieważ piwnice wchodzą w głąb wzgórza, dachy dolnego poziomu służą jako trawiaste ścieżki i tarasy dla poziomu powyżej. Spacer w tym labiryncie to czysta przyjemność, a chłód bijący z wnętrza otwartych piwnic idealnie orzeźwia w ciepły dzień.


Po zejściu z piwnicznych tarasów ruszyliśmy kawałek dalej, na szczyt tego samego wzgórza, w kierunku lokalnego cmentarza.
To właśnie tam stoi Památník osvoboditelům i 5-metrowy drewniany wiatrak (Větrný mlýn). Choć jest to współczesna replika wybudowana w 2008 roku, idealnie nawiązuje do historycznych tradycji młynarskich tej miejscowości.
Ciekawostka na koniec to ładny okaz Filoksery, widać że im cieplejszy klimat tym jej występowanie częstsze i w zasadzie podczas każdego wyjazdu gdzieś ją widzimy. 

Kobyli

Na koniec krótki przeskok na sąsiednie, pokryte winoroślami wzgórze Homole (334 m n.p.m.) w pobliskiej miejscowości Kobylí. Stoi tam jedna z najbardziej oryginalnych konstrukcji w Czechach – spiralna wieża widokowa (Stezka nad vinohrady).
  • Wieża bez ani jednego schodka: Ta konstrukcja z 2018 roku całkowicie przeczy tradycyjnemu pojęciu wieży widokowej. Ma kształt otwartej, ukośnej spirali, która łagodnie wznosi się na wysokość 7,5 metra nad ziemię. Dzięki temu, że nie ma tu schodów, na samą górę bez problemu mogą wjechać wózki dziecięce czy inwalidzkie.
  • Widok na trzy kraje: Ze szczytu rampy roztacza się panoramiczna przestrzeń. Jak na dłoni widać geometryczne linie winnic, charakterystyczne białe wapienne skały Pálavy, a przy dobrej widoczności horyzont odsłania nawet austriackie Alpy! Na drewnianej podłodze wierzy zamontowano też interaktywne tablice z kierunkami świata i ciekawostkami o regionie.


I po tak intensywnym dniu myśleliśmy że to już koniec, ale Moravy potrafią zawsze zaskoczyć. W drodze powrotnej zorientowaliśmy się że penetrowaliśmy okolice Cejca podczas gdy w naszych Mutenicach był konkurencyjny festiwal tylko dużo większy😉. Sił jednak już nie starczyło na wiele. Zwiedziliśmy winnicę Stepanek, pozostałe Mutenickie piwniczki zostawiliśmy sobie na niedzielę.