Winogrona deserowe to smaczne ładne grona z wielkimi owocami. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z faktu że równocześnie są mniej odporne i wymagają większej uwagi niż winorośle przerobowe czy też inne stare odmiany.
Od lat uprawiam je w dwu lokalizacjach: koło domu w Tarnowie oraz na oddalonej od Tarnowa o jakieś 15km działce w pobliskiej Jodłówce. Widać spore różnice w siedliskach i zawsze Tarnów jest górą. Jest to zabudowa miejska, osłonięta przed zimnym wiatrem, co przekłada się wprost na uszkodzenia mrozowe winnych krzewów, bowiem w Tarnowie zawsze jakieś 2 stopnie cieplej. By to jakoś ubrać w liczby poniżej %-owe zestawienie uszkodzeń jakie na wiosnę zaobserwowałem na moich krzewach.
Wszystko rośnie w gruncie, nieokrywane. Uszkodzenia wskazane jako 100% obecnie odbijają od ziemi. W zasadzie nic nie umarzło na śmierć, zawsze gdzieś jakiś pączek odbija. Często na odbijających łozach widać też kwiatostany. Wrzucam bo czasami pytacie jakie odmiany można polecić. Jak ktoś planuje grunt bez okrywania w nienajlepszych regionach niech popatrzy co nie obmarza, bo widzę rok w rok które odmiany naprawdę są odporne i dają radę.
Lokalizacja Tarnów
Koło domu w zasadzie wszystkie krzewy spisują się dobrze. Pewnie wynika to z faktu że jestem w stanie je tu lepiej dopilnować oraz lepiej zabezpieczyć. Zresztą zazwyczaj te odmiany które sprawiają mi problemy usuwam zastępując nowszymi. Wyjątki to:
Manicure Finger - bardzo efektownie wyglądająca odmiana, jak jednak się przekonuję o bardzo niskiej mrozoodporności, już kilka powtarza scenariusz gdzie na wiosnę startuje zaledwie jeden lub dwa pąki, nie dają równocześnie też żadnych kwiatostanów. Absolutnie odradzam do gruntu.
Kiszmisz Łuczisty - Tu już problem bardzo poważny bo od 10 lat może z jedno grono zebrałem. Podobnie problem z mrozoodpornością do której dochodzi jeszcze miejscówka obok sporej thui. Takie towarzystwo absolutnie mu nie pasuje i chyba go poprostu wykopię.
Reszta odmian dość dobrze przezimowała a przed wiosennymi przymrozkami udało się je zabezpieczyć kablami grzewczymi.
Lokalizacja Jodłówka
Na działce uszkodzenia jakich się prawdę powiedziawszy nawet nie spodziewałem. Dużo lepiej sytuacja wygląda wśród przerobówek, które jednak łatwiej się regenerują i wybija sporo pąków zastępczych, więc spodziewam się w miarę ładnego owocowania.
Uszkodzenia przerobówek
0% - Siegerebe
5% - Bianka
10% - Regent
10% - Roesler
10% - Marquete
15% - Solaris
40% - Pinard
40% - Jutrzenka
40% - Pinot Noir Precose
60% - Muscaris
70% - Soreli
75% - Medina
95% - Dublański
95% - Separawi
Co do deserówek to tu z kolei może wyróżnię te, które dały radę, bo na wykresach widać że było źle i większość oberwała bardzo mocno.
Nie mam tu prądu, nie mam tu wody więc zabezpieczeń przymrozków tez nie da się jakoś sensownie zrealizować, w tym roku jak zwykle namioty i znicze. Było jednak -5.5C co też było jak na moje warunki sporym przymrozkiem (najzimniej w historii mojej przygody z uprawą winorośli).
Ale do sedna, kogo wyróżniam.
Głasza - to niedoceniana odmiana, u mnie wręcz rewelacyjnie odporna. To nie jednorazowy wyskok, to coroczna prawidłowość. Zawsze ma wiele gron i bardzo dobrze regeneruje się po przymrozkach. Może i nie ma idealnie wyglądających gron ale jest smaczna i jak pisałem niezawodna.
Krasotka - tu sytuacja ma się bardzo podobnie, wszelkie Krasotki jakie mam też bardzo dobrze zimują i zawsze plonują bardzo obficie. Tyle że z nią problem jest taki że lubi czasem po deszczach popękać co dyskwalifikuje ją w oczach niektórych. Jest natomiast bardzo smaczna i jak pisałem niezawodna.
Timur różowy, Gałbiena Nou, Piesnia, Aleksa, Agat Doński - Te odmiany też dały radę i raczej pokażą sporo gron. Z nimi jest już różnie i ich stan po zimie jest różny na przestrzeni lat. W tym roku im udało się przed nimi ustrzec i bardzo dobrze. Coś na krzewach urośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz