niedziela, 15 listopada 2015

PODSUMOWANIE 2015

Sezon i po sezonie. Na krzakach wszystko zjedzone. Co nie zjedzone bulgocze w gąsiorach. Czas najwyższy na podsumowanie. Poniżej w kilku słowach co i jak rosło w minionym sezonie. Rok ten był wyjątkowy, upalny, suchy aż do przesady. Z jednej strony pięknie wyeliminowało choroby grzybowe, z drugiej odmiany wrażliwe nie zapyliły się idealnie. Jak co roku poniżej w kilku słowach charakterystyka mojej uprawy:

- Największe zaskoczenie in plus: Wostorg Krasnyj
- Największe rozczarowanie: Aloszenkin, Bieżewyj, Podarok Wojtowicz
- Najsmaczniejsza: Krasotka, Wostorg Krasnyj
- Najbardziej muskatowy: Muskat Letni, Muskat Bleu
- Najbardziej odporna: w zasadzie większość przetrwała ten sezon zupełnie zdrowo
- Najbardziej chorowita: Aloszenkin, Nizina
- Największy wzrost: Wostorg Krasnyj, Nizina
- Najmniejszy wzrost: Wostorg,Nero
- Największe plonowanie: Dienał, Agat Doński
- Najbardziej pękał: Wiktoria K-5, Podarok Wojtowicz
- Największy wabik na osy: Muskat Letni, Timur
- Największe grono: Nadjeżda AZOS, Nizina
- Największa jagoda: Nizina, Błagowiest
- Najładniejszy wygląd: Krasotka


DESEROWE JASNE:



Timur - Bardzo solidna odmiana. W tym roku ładnie zaplonował i bardzo wcześnie zaowocował. Trochę lubią go osy ale wcale im się nie dziwię bowiem smak ma bardzo fajny. Gronka niezbyt pokaźne ale jagody całkiem spore, o ładnym ciekawym kształcie, łupka miękka. Jako jeden z nielicznych w upalne lato zapylił się jeszcze lepiej niż zwykle co zaskutkowało właśnie tym że jest na pierwszej pozycji.
 
V25/20 - Cieszę się jak jakaś odmiana rok w rok potwierdza że jest najlepsza. Tak jest z V25/20 moją ubiegłoroczną faworytką tej kategorii. Bardzo plenna, smaczna, grona ładnie wypełnione, w zasadzie same plusy. Nie choruje, nie atakują jej ssące, gryzące ani latające. Smakowo nieco przegrała w tym roku z Timurem.


Błagowiest - Pierwsze poważne owocowanie i bardzo pozytywne wrażenia. Grona rosną mu duże więc trzeba redukować bo wzrost krzewu nie za silny. Bardzo smaczny, z lekkim muskatem. W tym roku nic go atakowało ani nie chorował. Jest to jednak nieco późna odmiana i nie wszędzie pewnie jest w stanie dojrzeć.

Wiera - Dużo, dużych ładnych gron. Jagody w gronach wyrównane, bardzo wczesna. W smaku nieco wodnista ale całkiem przyjemna, jagody duże z malutkimi pestkami, zazwyczaj dwie lub tylko jedna. Ważne że nie pęka i nie atakuje jej szara pleśń. Na krzewie może też dłużej posiedzieć. Ulubiona odmiana mojej córy :). Rośnie zdrowo.

Talizman - Podoba mi się ta odmiana mimo że jest trochę nieprzewidywalna. Grona małe i duże, jagody w gronach wielkie i malutkie. Trudno po kwitnieniu przewidzieć jakie będzie plonowanie (w dodatku jest obcopylna). To jedna z moich późniejszych odmian i gdy inne odmiany już pomału znikają z krzaków ona dopiero wchodzi w okres dojrzewania, ale to traktuje jako zaletę bo warto mieć coś do skubania przez cały sezon. Jagody ma wielkie jak piłeczki pingpongowe, jedne z największych jakie mam, w smaku smaczne z chrupiącą skórką.

Wostorg - Ten rok, to był jego rok. Widać że wreszcie wskoczył na właściwe tory i sezon po sezonie i wygląda i owocuje lepiej (a już miałem wywalać). Obecnie całkowicie mnie przekonał do siebie. Wczesny, bardzo odporny na wszelakie choroby, nic go nie atakuje, wisieć może na krzewie bardzo długo. W tym roku miał duże ładne grona z ładnie wyrównanymi jagodami.

Biełyj Kokł - Jak powyżej u Wostorga. Pięknie zaowocował, chyba najlepiej odkąd go mam. Dużo średnich gron ładnie wypełnionych. No ale coś za coś. W zeszłym roku zaowocował największą jagodą, w tym miał jagody o połowę mniejsze ale i tak spore. Wczesny, smakowo bardzo przyjemny. Nie padało więc nie popękał.

Muskat Letni - Najbardziej muskatowy z moich odmian (zresztą jak sama nazwa mówi). Smak na tyle intensywny że naprawdę trzeba to lubić, warto go mieć w kolekcji właśnie jako ciekawostkę smakową, jest charakterystyczny i wielu znajomych bardzo go chwaliło. W tym roku miał dużo małych gron z mieszanymi jagodami, było sporo groszku ale kładę to na karb upałów podczas kwitnienia.


Chrupka Złota - Jedna z najstarszych odmian jakie mam. Puszczenie jej na wyższą formę widać że jej służy i w tym roku miała sporo ładnych gron. Smakowo przyjemna, ale taka klasyczna. Z uwagi na upalne lato do samego końca omijały ją choroby bo jest nieco podatna i trzeba ją pilnować.

Arkadia - Cały czas czekam na tą Arkadię, którą znam z opowieści na forum. U mnie niestety jeszcze jej sporo brakuje do 1 miejsca jednak z uwagi na fajny smak, bezproblemowość w uprawie i dobre plonowanie już i tak jest wysoko. Niestety wadą jest to że stosunkowo późno drewnieje i nieco chimerycznie rośnie (przynajmniej u mnie).



Bianka - Bianka ma u mnie już ugruntowaną pozycję odmiany uniwersalnej i niezawodnej. Można o niej tylko dobrze jest plenna, smaczna, wczesna, nie choruje, nie przemarza. Jedyne do czego można się doczepić to że ma stosunkowo małe jagody i wyraźne pestki, ale mi to nie przeszkadza i robi u mnie dalej za deserówkę.

Lilla - Ubiegła moja faworyta, w tym roku spuściła z tonu. Kilka wielkich gron po prawie kilo i niestety nie całkiem dojrzały. Gdybym przewidział że będą takie duże pewnie bardziej bym zredukował. Człowiek uczy się cały czas. Dodatkowo były bardzo zbite i nieco to odchorowała.







DESEROWE RÓŻOWE/CZERWONE:


Krasotka - Ubiegłoroczny lider w tej kategorii potwierdził swoją dominację :). Odmiana tak ładna jak i smaczna, w tym roku dodatkowo ładnie się zapyliła dlatego w gronach mało groszku. W zasadzie nie ma się do czego doczepić, jedynie to że nie powisi długo bo troszkę pęka, ale w tym roku bez presji ze strony os czy szarej pleśni nie przeszkadzało to w ogóle.

Wostorg Krasnyj - Największy skok w zestawieniu na plus. Atakować z końca stawki i wskoczyć na pierwsze miejsce nie jest łatwo, ale ten rok potwierdził jego możliwości. Wreszcie zapylił się ładnie a duże grona z dużymi jagodami cieszyły oko. Ważne też że smakowo też bardzo przyjemny, lekko muskatowy. Wisiał długo i jako jeden z ostatnich został zjedzony.

Aladdin - Fajna smaczna odmiana o chrupkich owocach. W tym roku pięknie się wybarwił na różowy kolor (w zeszłym był jedynie bursztynowy). Wielu znajomych bardzo chwaliło go za smak, ja jednak zauważyłem że w tak upalne lato bardziej smakowały mi bardziej wodniste i bardziej kwaskowate odmiany. Dużo ładnie wypełnionych średnich gron, ale jeszcze się rozkręca. W uprawie bardzo wygodny, nie zagęszcza się, nie choruje.


Dienał - Jak co roku w czołówce, rośnie silnie, plenny, dużo dużych gron. W smaku nieco wodnisty ale przyjemny. Bardzo przewidywalny, przy podobnym cięciu owocuje bardzo typowo i co roku ma się swoiste dejavu bo takie same grona w tych samych miejscach. Czasem lubi złapać mączniaka, ale tego lata w zasadzie nic u mnie nic nie złapało więc było ok.

Nizina - Moja najpóźniejsza odmiana, i jak pisałem wcześniej za smak byłaby na pierwszym miejscu. Niestety są i wady, jako jedyna dostała mączniakiem. Przypuszczam że to trochę wina mało przewiewnego stanowiska. Muszę ją bardziej pilnować bo ma predyspozycje by obficie owocować a zarówno grona jak i owoce ma duże.


Swenson Red - Debiut w rankingu i to od razu na miejscu 3 czyli jest nieźle a może być i lepiej. Pierwsze owocowanie, pięć małych gronek. Smakowo bardzo ciekawa, truskawkowa. Mając kilkadziesiąt klasycznych odmian taki smak dodaje winnicy charakteru bo jest niewątpliwie inny. Nie jest też jak typowa labruska jakoś specjalnie glutowata, skórka miękka. W uprawie narazie całkowicie bezproblemowa, rośnie ładnie, nie choruje.

Reliance - Odmiana jako ciekawostka smakowa. Małe beznasienne owocki smakujące jak landrynki. Jak ktoś lubi to polecam. Wolę jak dzieci wsuwają takie coś niż cukierki ze sklepu. Rośnie potężnie trzeba go nieco pilnować, wielkie liście (jak i inne labruskowate), gronka małe bo i jagódki niewielkie. W moim ogródku napewno dobrze się komponuje bowiem jest inny niż pozostałe, a taki mam zamysł by kompletować różne odmiany o różnych smakach, kolorach i kształtach.

Isabella - To mój najstarszy krzew więc przez sentyment trzymam go w kolekcji. Jedna z nielicznych labrusek ale pomijając glutowaty miąższ smakowo ciekawa, bardzo aromatyczna. Co roku robię z niej wino i mimo że koneserzy to krytykują w mojej opinii jest nie tylko pijalne ale i całkiem dobre o niepowtarzalnym aromacie i ciekawym kolorze. Plonuje okazale, ale gronka niewielkie. W tym roku jak nigdy dopadł ją mączniak i trochę ograniczył plonowanie. Dziwne nigdy jeszcze mi nie chorowała. 


DESEROWE CIEMNE:


Nadjeżda AZOS - W odmianach ciemnych u mnie bez zmian. Ubiegłoroczna liderka ponownie na pierwszej pozycji. Za całokształt. Nie ma się poprostu do czego doczepić. Rośnie pięknie, owocuje niezwawodnie, smakuje doskonale. Nawet okres kwitnienia wybrała sobie po upałach i zapyliła się świetnie ;)


Konsuł - A u Konsuła niestety okres kwitnienia wypadł w masakryczny skwar co spowodowało że zamiast gron po kilo, miał grona przestrzelone, co z tego że długie na 40cm jak wypełnione trochę luźno. Ale z drugiej strony dobrze że się tak stało bo się nie przeciążył a i tak było co jeść. Zresztą 2 pozycja świadczy że było dobrze. Smakowo ok.

Muskat Bleu - Bardzo ładnie zaplonował. Podobnie jak Konsuł nieco się osypał po kwitnieniu ale przynajmniej mi nie popękał jak rok temu. Smakowo fajny, silny muskat. Trochę żona zrobiła z niego soku, trochę trafiło do balonu z Regentem..


Agat Doński - Przeciążyłem. To miał być test czy się go da przeciążyć, no i wyszło że się da. Bardzo dużo gron, bo plenny jest niesamowicie, niestety nieco odbiło się to na jego smaku i kondycji krzewu. Tymniemniej dalej uważam go za dobrą i smaczną odmianę, a przede wszystkim niezawodną.

Nero - Co roku rywalizuje z rosnącym po sąsiedzku Agatem Dońskim i niestety rok w rok z nim przegrywa. Pomału dochodzę do wniosku że to odmiana nie do mojego siedliska. Jedyne co ją ratuje to smak, chodź i tak ma jak dla mnie za duże pestki.


Kodrianka - Pierwszy rok z kontrolnym gronkiem, wiele o odmianie nie powiedział. Nie znaczy to jednak że jest zła. W smaku całkiem przyjemna. Jako perspektywiczna odmian dostaje 1 punkt.




OPAŁOWE:

Odmianami, które były tegoroczną porażką były: Kryżownikowyj, Podarok Wojtowicz, Wiktoria K5 - każda za coś innego. Kryżownikowyj stracił wigor i na lichutkich przyrostach urosły liche gronka, u Podarok Wojtowicza ilość nie przeszła w jakość, kupa malutkich gronek i kupa z tego wyszła, w większości zjadły to osy i ptaki. Wiktoria rośnie u mnie w 2 lokalizacjach: koło domu na piachu i tu rosła strasznie licho. Na działce na glinie i tu rosła pięknie ale po 2 tygodniach suszy pierwszy deszcz wprost porozsadzał jagody, wszystko poszło do kosza.